Załoga południowokoreańskich zakładów Hyundai Motor przerwała pracę, bo do fabryki mają wejść humanoidalne roboty. To pierwszy w globalnym przemyśle motoryzacyjnym przestój wywołany kwestią humanoidów. Trzydniowy strajk częściowy — zmiany kończone dwie godziny przed czasem — ruszył po fiasku negocjacji płacowych. Spór dotyczy podwyżek, ale przede wszystkim gwarancji zatrudnienia przed wdrożeniem robotów Atlas od Boston Dynamics.
Więcej niż spór o wynagrodzenia
Licząca około 40 tys. członków sekcja Hyundaia w Koreańskim Związku Zawodowym Pracowników Metalurgicznych domaga się wyższej płacy zasadniczej, wyższych premii i udziału w zyskach powiązanego z rocznym wynikiem firmy. Do tego doszły jednak żądania, których lista płac nie zna: formalne negocjacje przed wprowadzeniem jakiegokolwiek robota na linię, ochrona dochodu w miarę postępu automatyzacji oraz podniesienie wieku emerytalnego z 60 do 65 lat.
Stanowisko związku jest kategoryczne: bez porozumienia z pracownikami żaden robot nie wjedzie do zakładu. Osobne żądanie dotyczy pełnego systemu miesięcznego wynagrodzenia — chodzi o to, by płaca nie spadła, gdy automatyzacja skróci czas pracy ludzi.
Roboty, których jeszcze nie ma
Paradoks polega na tym, że Atlas nie dostał dotąd żadnego zadania w koreańskiej fabryce. Hyundai, właściciel Boston Dynamics, zapowiedział na CES 2026 start wdrożeń; pilotaże już trwają, a integracja w zakładzie Metaplant America w Georgii planowana jest na 2028 rok. Koreańska załoga czyta amerykański harmonogram jako zapowiedź własnej przyszłości — tym bardziej że grupa mówi o rozmieszczeniu ponad 25 tys. humanoidów w fabrykach Hyundaia i Kii.
Do tego dochodzi arytmetyka, którą związkowcy potrafią czytać. Jednostkowy koszt Atlasa szacuje się dziś na 130–140 tys. dolarów, ale przy produkcji masowej ma spaść w okolice 30 tys. Analitycy liczą okres zwrotu z oszczędności na pracy na około dwa lata.
Precedens dla całej branży
Nawet częściowe przestoje w Ulsanie ważą dużo: Korea Południowa odpowiada za mniej więcej połowę globalnej produkcji Hyundaia. Branżowe szacunki mówią o kilkunastu tysiącach niewyprodukowanych aut przy dwóch turach strajku. Krajowy dyrektor ds. produkcji Choi Yeong Il ostrzegał, że dotychczasowe strajki przynosiły jedynie „nieodwracalne straty produkcyjne”, utracone wynagrodzenia i krytykę klientów — i zapowiedział, że firma nie zrekompensuje pensji za czas protestu.
Kolejne oferty pracodawcy — podwyżka płacy zasadniczej, premia, wypłata gotówkowa i pakiet akcji dla każdego zatrudnionego — zostały odrzucone jako niewystarczające.
Cała branża patrzy na Ulsan. BMW, General Motors, Tesla, Toyota i chińscy producenci inwestują w humanoidy przeznaczone do pracy w fabrykach. To, jak Hyundai zamknie ten spór, może stać się wzorem stosunków pracowniczych w epoce, w której automatyzacja przestała być odległą wizją, a stała się bieżącą strategią operacyjną.